Siedlisko zła
Oj tak, nawet mnie to dotknęło. Dziś otwieram swoje własne siedlisko zła, czyli najprościej w świecie mówiąc, ten denny prawie-blog. Czemu prawie? Bo nie będę tu wypłakiwał swoich problemów, jak jakaś HOT13 przez bLoGasSSsQa na Onecie, tylko po prostu pisał co mi od czasu do czasu przyjdzie do mej pustej głowy. Nie gwarantuję też stałego terminarzu nowych wpisów- raz się zdarzy, że będzie miesiąc ciszy, a nasŧępnego dnia pojawi się ni z gruchy nawet kilka wpisów. Czemu tak? Po ostatnich wizytach na kilku tego typu stronach należących do innych autorów, doszedłem do wniosku, że mi też się przyda takie coś, a co więcej, mogę mieć z tego niezły ubaw. Jako pierwsza przeszła mi myśl sugerująca skromne konto, jak i profil w serwisie Blip.pl, ale stwierdziłem, że to jednak czasem może być za mało, dlatego wróciło do adresu fightingelf.net. Ale co zainstalować? Hmm, na początek myślałem nad napisaniem własnej strony z prostym systemem do publikacji niusów opartym o bazę danych (tu akurat wsioryba mi to, czy SQLite, czy MySQL, bo i Postgre bym użył, gdyby była taka potrzeba), bo w HTML za każdym wpisem bawić się nie będę. Długo nie zajęło mi dojście do ostatecznej decyzji- ba, drugą myślą był już WordPress. I tu zwrócę uwagę, że kiedy się już za to zabrałem, spodziewałem się, że zejdzie mi jednak nieco dłużej, bo i dobrą zabawę ze sobą niosło. Niestety, instalacja z konfiguracją zajęły mi raptem pół godziny…
No nic, czas na pierwszy wpis, i wuala. Kilkanaście edycji, ostateczna wersja prawie po dniu. Zacznę więc od suchara…

