Home O mnie RSS

Jaunty, Polchat 3.0, padnięty Wypas i jeden murzyn

Ostatnio się zastanawiam, co ja komu złego zrobiłem? x_x W szkole codziennie dostaję opieprz- ok, zasłużyło mi się, ale nawet „mój komputer” i wszystko, co związane z pracą mnie nie lubi.
Bodajże we Wtorek zainstalowałem sobie nowe Ubuntu, 9.04 (Jaunty Jackalope) jeszcze w devel~ stage. Ku mojemu nie-zdziwieniu, w Środę Jagódka zrobiła to samo- ba, nie chce być do tyłu :>. Niestety w czwartek już nie mogła uruchomić. Jak przystało na dżentelmena, pomogłem jej telefonicznie naprawić, bo jak się okazało, zrobiła upgrade bez dist-upgrade (kernel w plecy, starsze gdm, itd). Zadziałało, niestety tylko na chwilę, bo skończyło się niewytłumaczalnym błędem, którym mogę się zająć dopiero, jak będę miał maszynę w moich rękach. Co za tym stoi- do zobaczenia beztroskie wieczorki na przynajmniej 3 tygodnie, bleh…! No nic, jakoś przeżyjemy.
I tu przejdę do monotonnej historii, ale… w piątek przyszedł czas na mnie- skutek konwersji ext3 na ext4, stary GRUB. Próbowałem wszystkiego, aż doszło do ostateczności- płytka LiveCD. Ha, oczywiście znów na przeciw, bo Hardy (8.04) nie chciał czytać EXT4- więc ściagamy nowe ISO. Wybrałem daily build 9.04, w dodatku amd64 (wreszcie pełne użycie moich kingstonowych kostek ^^), lecz dopiero potem sobie zdałem sprawę, że przecież ja nie mam pustych płyt- tu znowu mi się udało, ponieważ odkopałem skądśtam jakieś cudo na kiju, które nawet zadziałało. Wypaliłem, odpaliłem, spierdoliłem. 4 godziny siedziałem nad każdą możliwą opcją, aż ponownie przekonwertowałem, e2fschk, i poff, dysk do formatu. Po kilku próbach, skisłem zaś na GParted, które, jak i zarządzanie partycjami podczas instalacji nie chciało działać. Płytka Windowsa, format do NTFS, ponowne uruchomienie- GParted zaskoczył po długim oczekiwaniu z błędem /dev/sda5 (dysk ze wszystkim). Podzieliłem sobie na nowo partycje (obcinając jeszcze partycję z Windowsem o 1GB żeby zrobić oddzielne EXT3 dla /boot na wszelki wypadek), sformatowałem, wuala. Odpalam instalacje- zacina się przy partycjach- japierdole! Wróciłem do GParted, czytam błędy /dev/sda5: uruchom windowsa i uruchom chkdsk /f litera_dysku:. Windowsa? I tu zaśmierdziałem noobem, bo byłem pewien, że o Windowsie mogę zapomnieć, ze względu na bootloader GRUBa, który odnosi się do nieistniejącej partycji. Po nędznych poszukiwaniach, postanowiłem spróbować uruchomić Windowsa i oczywiście, że mi się uruchomił (hail me). Sprawdziłem dysk, wróciłem do instalacji, a tu bah, dalej to samo. Zdesperowany zacząłem wyłapywać jakieś znaki z listy procesów i znalazłem ntfsresize co od raz zabrzmiało dziwnie, a co więcej, było dla dysku /dev/sda5. W pierwszym momencie się przestraszyłem, ale wywołałem polecenie, które w rzeczywistości nie było szkodliwe. Znów poprosiłem ntfsresize, tyle, że teraz z parametrami takimi, jakie podaje instalator- przeskoczyło. Znów zostałem skazany na poszukiwania w internecie. Po krótkim czasie znalazłem denne obejście- zmienić nazwę /usr/sbin/ntfsresize. pomyślało mi się: no ta, to jeszcze wywali błąd, że brakuje pliku i bye, ale postanowiłem spróbować, gdyż nic innego nie pozostało. Yeah, działa, instaluje- Input/Output error- _o_. Umierający śmiercią tragiczną, zrestartowałem całość z nadzieją, że to po prostu już brak RAMu (co mi się zdarzyło podczas poszukiwań w terminalu- żadna komenda nie działała). Miałem rację, bo po ponownej konfiguracji udało się zainstalować. Ku mojemu zdziwieniu wyskoczył nowy wygląd okna logowania skórki Human, który od razu mi przypadł do gustu, a wcześniej nie widziałem, bo miałem swój. Minęły 4 godzinki i system powiem, że prawie „jak stary” ;) Brakuje bowiem jeszcze kilkuset bibliotek (xD), które używałem do pracy, jak i codziennych rzeczy (boost, java, wine, apache2, mysql, postgre).
Kolejną rzeczą, którą dziś opiszę, ale nieco krócej, jest Polchat 3.0, który na szczęście, ostatnio już dostaliśmy. Cóż, kij, że deadline został przekroczony o 10 miesięcy… Tak czy siak, w pewnym sensie warto było czekać, ponieważ dostaliśmy NS (nick-server) wraz z RS (room-server), czyli to, co ma sam polchat.pl do obsługi pokoi użytkowników, a to gigantyczny plus. Niestety musieliśmy usunąć wszystkie zarejestrowane nicki oraz operatorów, czego wcześniej nie chciałem robić, a nawet byłem gotów zrezygnować z RSa, gdyż w naszym poprzednim NSie kodowanie haseł odbywało się algorytmem MD5 (co było lamersko wszczepione), a na hasła plain po prostu nie mogłem sobie pozwolić, chociażby z powodu bezpieczeństwa. Ostatecznie, jak już napisałem, zrobiłem to, ponieważ nowy NS został wyposażony w kodowanie haseł, tyle, że MySQL OLD_PASSWORDs. Poprawiłem w kilku miejscach stronę, przy okazji naprawiając inne błędy i jak widać- działa. Następnym plusem jest fakt, iż applet nie crashuje mi już przeglądarki na *nixach- kool, ale pojawil się też minus- znów nam znikają operatorzy w pokojach (co postaram się naprawić…). W sumie to tyle jeśli chodzi o Kliknij.org.
Na koniec wspomnę coś, co w trakcie tych trzech ciężkich, bo i szkoła od 8 do 16:05 oraz 8:55 do 15:15, bardzo mi dokuczało. Tak, chodzi o WypasOTS, który dał się we znaki, ale też z mojej winy, ponieważ nie aktualizowałem silnika przez dłuższą chwilę, a co za tym stoi? Nie sprawdziłem stabilności tego, co dodałem lub naprawiłem…
Czwartek – pół dnia wyłączone, bo pełno crashów; piątek – ludzie padając, nic nie tracili; sobota – powtórka z czwartku. Ostatecznie udało mi się naprawić… godzinę temu (pozdro Basia, Iwonka i Ssączy wyciskacz ; D!). Oczywiście nawet to nie obeszło się bezboleśnie, bo i Tibia Linux Client nie chciał się kochać z AMD64, ale o tym opowiem może jutro, tj. krótki poradnik, bo dziś nie mam siły.

aloha
PS. Nie miałem już gdzie wlepić, że w trakcie którychś poszukiwań, wpadłem do sklepu Canonical.com i postanowiłem sobie zamówić w przyszłym tygodniu bluzę i/lub polar z boskim logiem Ubuntu xD

EDIT: Jak widzę, wpis ukazał się już 8 Marca, więc z tego miejsca chciałbym złożyć życzenia wszystkim kobietom: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO PANIE I PANIENKI ;-) ! (oraz Piotrek1447 xd).